sobota, 11 czerwca 2011

Życie z Sierściuchem...

Każdy posiadacz futrzanego szczęścia na pewno w letnim okresie czuje to samo co ja...czyli nieodpartą chęć wygolenia swojego psiaka na łyso...Sierść Zory jest dosłownie w każdym kącie mojego mieszkania. Nie wystarczy sprzątać po niej raz dziennie, ani nawet dwa razy...tylko kilkaset razy. Jednak nawet jeśli posprzątasz to i tak możesz sie spodziewać tego, że jakiś Twój gość przychodzący do Ciebie w odwiedziny wyjdzie od Ciebie chociaż z niewielkim kosmykiem sierści. Ja się już przyzwyczaiłam...:P jednak moi znajomi, którzy Zorę uwielbiają niestety jeszcze nie... ;) Na pytanie, czy cokolwiek da się z tym zrobic odpowiadam : Tak :) Wystarczy iść do weterynarza po kapsułki, zmienić psince karmę i czesać ją przynajmniej raz dziennie. Ja tak robię...efekty na razie marne,ale zawsze jest nadzieja... ;-)
Ostatnio Zorka nauczyła się jak "opowiedzieć " mi jak to bardzo się za mną stęskniła kiedy wracam do domu. Otwiera pysk wydając z siebie takie odgłosy jakby chciała po prostu mówić. Postaram się to nagrać i umieścić w najbliższym czasie na moim blogu. Mówię Wam...to jest niesamowite. To nie pisk, nie skomlenie, żadne warczenie tylko po prostu coś innego ;-)
Coś podobnego...jednak jeszcze nie potrafię zrozumieć o co jej chodzi ;-D

http://www.cafeanimal.pl/artykuly/porady/Linienie-psow,2062 - a tutaj znalazłam ciekawy artykuł na temat wypadania sierści :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz