piątek, 27 maja 2011

Ciężko...

Brak internetu...nawał  pracy...i wieczne zmęczenie...to chyba tyle na moje usprawiedliwienie. Nie mówiąc już o braku weny. Zorka siedzi osiem godzin w domu,ale potem wychodzi ze mną na kilka godzin do parku. Biegamy,bawimy się,a czasami po prostu usiądę na ławce z zeszytem i się uczę. Próbuję to wszystko pogodzić,ale jest tak ciężko:( Damy radę... Od poniedziałku rusza proces wydawniczy mojej książki. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Nawet jeśli zakończy się porażką to przynajmniej spróbowałam... . Ostatnio zastanawiałam się nad przygarnięciu suczki z nowotworem i w sumie dalej chodzi mi to po głowie...Czajce zostało niewiele czasu,więc dlaczego nie miałaby go spędzić jak najwspanialej z Zorką,Sunny i ze mną. Jednak mimo wszystko chyba za bardzo by mnie to obciążyło psychicznie...no i jeszcze ten nawał pracy...i innych rzeczy. Tylko gdybyście ją zobaczyli....:( Ech...Jak tylko będzie lżej to coś zrobie w tym kierunku jeśli nie bedzie za późno....Wiem ,że i Zorka byłaby szczęśliwsza. Moja psina nastawiona jest przyjacielsko do każdego zwierzaka co mnie bardzo cieszy:) Już nie wspominając o mojej radości...:) Czas oszczędzać i zbierać na domek i hektary pola :)

2 komentarze:

  1. fajne te psiaki:) podziwiam cię, za to ,że poświęcasz im swój czas:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja od dziecka marzyłam żeby mieć własne schronisko. Los psiaków nie jest mi obojętny także.

    OdpowiedzUsuń